czwartek, 13 sierpnia 2015

AFRICAN HEAT

           Wszyscy narzekają, że upał, że nie ma czym oddychać, że się z nich leje a ja nareszcie czuję się jak ryba w wodzie!Oczywiście, co kilka dni powinien spadać z nieba rzęsisty deszcz, to bez dwóch zdań. Jeśli jednak ktoś kazałby mi wybierać pomiędzy -30st. a +30st. to zawsze wybiorę opcję nr 2. Na gorące dni jest mnóstwo sposobów: chłodne napoje, wiatrak, klimatyzacja, schowanie się w cieniu i zaraz wszystko wraca do normy. Natomiast z odzyskaniem ciepła w zimie sprawa ma się znacznie gorzej, przynajmniej w moim przypadku. Ukochałam ciepło, co kwituję uśmiechem na zdjęciach. Jest mi dobrze i nie zamierzam marudzić! Zakładam na siebie jak najmniej, wiążę włosy, nie robię makijażu (oprócz wytuszowania rzęs), dużo piję i jem owoce. Dni lecą beztrosko a ja jestem szczęśliwą, opaloną skwareczką. Grunt to pozytywne nastawienie - polecam Wam Kochani! :)














dress - sh
plimsolls - no name
headband - Stradivarius
bag - sh
sunnies - Solano 

czwartek, 30 lipca 2015

SAVE HARBOR

Gdzieś tam jest jednak miejsce
Gdzie nie mówię szeptem
Gdzie moje jest powietrze
I moja każda pora dnia
Tam najgorsze, najlepsze
Smak chwil co najcenniejsze
Znów czujesz to powietrze
Bez dwóch słów 
Wśród czterech ścian.

Bonson/Matek feat. Masia "Wracam do domu"


               Jakiekolwiek by nie było: małe, szare, puste a może właśnie duże, kolorowe i tłoczne, jeśli czujesz się w nim dobrze, to znaczy, że to Twoje miejsce. I nie musi to być miasto. Może to być jakaś polana ukryta gdzieś w górach, którą chętnie odwiedzasz, kawałek dzikiej plaży, szczególnie przez Ciebie upodobany, wieś, w której po raz pierwszy piłeś/-aś mleko od kozy albo ogródki działkowe, gdzie kiedyś z bandą osiedlową chodziłeś/-aś na opędy na czereśnie. Każdy ma takie miejsce, do którego chętnie wraca, które lubi odwiedzać, do którego po prostu jest mu po drodze...
         Moją przystanią jest Kraków. To tutaj 8 lat temu zamieszkałam i poczułam się naprawdę dobrze. Tutaj mam swoje udreptane ścieżki (nie tylko rowerowe), kojące widoki, ulubione knajpy no i najważniejsze, wspaniałych ludzi, jakich mi było dane poznać przez ten czas. Dziś, kiedy dużo podróżuję i zmieniam otoczenie praktycznie co chwilę, powrót do Krakowa jest dla mnie powrotem do beztroski i sielanki. Może to się okazać dziwne dla niektórych, że to nie swoją rodzinną miejscowość a wielkomiejski, bądź co bądź Kraków traktuje jako moją bezpieczną przystań. Ale tak właśnie jest, tak czuje i to jest prawdziwe. Wiem również, że jeśli kiedykolwiek zmienię miejsce zamieszkania ze względu na pracę lub z innych powodów, to moja przystań się nie zmieni. Zakotwiczyło tu moje serce, więc już zawsze będę tu wracać. 
















top - Topshop (sh)
shorts - Terranova
sandals - CCC
straw hat - H&M 

wtorek, 7 lipca 2015

BACK TO THE PAST

            Być jak Lena Sajkowska z serialu "Czas Honoru"...choć przez jeden dzień. Takie myśli pojawiały mi się w głowie podczas śledzenia losów dzielnych bohaterów, tej moim zdaniem świetnej, polskiej produkcji. Upięcia, jakie miały aktorki w tym serialu, naprawdę zwracały uwagę starannością ich wykonania oraz oryginalnym splotem włosów. W serii walk z niemieckich okupantem zachwycałam się fryzurami pani Agnieszki Więdłochy, natomiast w odcinkach powojennych, trzymającej radziecką stronę, pani minister Magdaleny Cieleckiej. Inspirowana stylem kobiet z lat 40-tych i 50-tych oraz setną rocznicą połączenia mojego ukochanego Podgórza, na którym mieszkam, z Krakowem, postanowiłam zrobić stylizację w klimacie retro, właśnie na moście łączącym te dwa obszary. I choć fryzura w moim wykonaniu nie jest tak szałowa co bohaterek serialu, to jednak w jakimś małym stopniu oddaje charakter tamtych lat. 

        When I was watching polish TV series "Time of Honour" about Nazi occupation in Poland I was admiring women's hairstyles almost every episode. Excellent job of hairdessers made that all actresses who played in this movie set, could feel like real women from forties or fifties. Inspired by them, I decided to create similar look. Besides, as a background of this photos I chose a bridge which is joining district Podgórze when I live, with Krakow centre. I hope you moved in time with me during watching these shoots. 














dress - no name (Komis Przymierzalnia Kraków)
purse - New Look (sh)
shoes - Esprit
ankle bracelet - I am

wtorek, 30 czerwca 2015

TOP OR SKIRT?

          Ten zestaw jest wyjątkowy przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze: składa się w prawie tylko z rzeczy kupionych w second handzie (oprócz tenisówek i biżuterii), a po drugie: niebieska spódnica, którą mam na sobie jest w rzeczywistości...bluzką! Na tę zamianę wpadłam dawno temu przy okazji szukania ołówkowej spódnicy w swojej garderobie. A że akurat nie miałam takiej pod ręką to wymyśliłam, że użyję top, którego notabene nigdy nie miałam na sobie i który czekał długo na swoją kolej w szafie. "Spódnica" nosi się świetnie! Nie krępuje ruchów, bo to bawełna z dodatkiem lycry, więc na lato jak znalazł. Pomysłowo i co najważniejsze, nikt jeszcze nie zauważył, że to co noszę w tym zestawie na dole, powinno być tak naprawdę na górze. Ale jakie to ma znaczenie, skoro sprawdza się i tu i tu!?:) 

         This set is exceptional because of at least two reasons. Firstly: it consists almost only of clothes which I bought in second hand (apart from plimsolls and jewellery)) and secondly: the blue skirt which you can see below it is in fact....a top! But the truth is I have never worn it as a top. It's perfect skirt for summer season (mix of cotton and lycra). I figured it out spontaneously and what's the funniest no one have noticed it's not a real skirt so far. But what's the point if it works and matches perfectly?! :) 















top (skirt) - ginatricot (sh)
pink top - sh
jacket - Vero Moda (sh)
purse - sh
plimsolls - no name
necklace - H&M
ankle bracelet - I am